Jesteś rybakiem czy biznesmenem?

Kiedy będziesz żyć tak, jak chcesz?

Czy znasz piękną opowieść o rybaku i biznesmenie?

Uważam, że warto do niej co jakiś czas wracać, by sprawdzać, czy trzyma się ster we właściwym dla siebie kierunku…

Pewien amerykański biznesmen wybrał się do Meksyku. Będąc w wiosce na wybrzeżu zobaczył małą łódź rybacką wracającą do portu tuż przed obiadem. Pomyślał, że to trochę dziwne, ponieważ większość rybaków stara się złowić jak najwięcej, dlatego wraca na brzeg dopiero późnym popołudniem, a następnie przygotowuje ryby do sprzedaży. Zaciekawiło go to. Podszedł do miejsca, w którym łódź miała przybić do portu. Zajrzawszy do łodzi, zobaczył w niej rybaka i kilka sporych ryb.

“Ile czasu zajęło panu złowienie ryb?”, zapytał rybaka.

“Niebyt wiele”, odpowiedział z uśmiechem.

“Ma pan jakiś problem z łodzią?”, zapytał biznesmen.

“Ależ skąd”, odpowiedział rybak, “Służy mi wiernie od trzynastu lat”.

Biznesmen, trochę zbity z tropu, zapytał: “To dlaczego nie został pan dłużej, żeby jeszcze trochę połowić?”

Rybak znów się uśmiechnął i powiedział: “Mojej rodzinie w zupełności wystarczy to, co złowiłem. Część z tego zjemy, a resztę sprzedamy albo wymienimy na inne potrzebne towary”.

“Ale nie było jeszcze obiadu. Co pan będzie robił przez resztę dnia?”

“Rano lubię sobie pospać”, wyjaśnił rybak. “Kiedy już wstanę, trochę łowię, ot tak, dla przyjemności. Po południu bawię się z dziećmi i ucinam sobie drzemkę. Potem jemy obiad, a później, gdy dzieci już śpią, idę do wioski spotkać się z przyjaciółmi i pograć na gitarze.”

“Wie pan co, jestem doświadczonym człowiekiem biznesu i mogę panu pomóc.”

Rybak był nieco zaskoczony, ale zdecydował się wysłuchać biznesmena.

„Po pierwsze, powinien pan zacząć łowić więcej ryb”.

“ Po co mi więcej ryb?” – zapytał rybak.

„Po to, żeby zarabiał pan więcej pieniędzy.”

„A po co mi więcej pieniędzy?”

Biznesmen gadał jak najęty: „Żeby mógł pan kupić większą łódź i łowić jeszcze więcej ryb. A z zysków mógłby pan kupić więcej łodzi i zatrudniać rybaków. Z czasem dorobi się pan całej floty i każdy, kto będzie szukał pracy, zwróci się do pana”.

“Ale po co?”, zapytał rybak.

“Jak to po co? Wkrótce przeskoczy pan pośrednika, zacznie dostarczać ryby bezpośrednio do fabryki konserw i zarobi więcej pieniędzy. Rozbuduje pan flotę i wkrótce postawi własną fabrykę. A później, zanim się pan obejrzy, będzie pan mógł opuścić tę wioskę, przenieść się do stolicy i stamtąd zarządzać swoim rozrastającym się przedsiębiorstwem.”

“Ale po co?”, rybak nie poddawał się tak łatwo.

“No, później zacznie pan wysyłać ryby do różnych części świata. Do Azji, do Australii i do całej Ameryki Północnej. Gdy popyt na pańskie ryby wzrośnie, będzie pan mógł wyjechać z kraju, przenieść się do Nowego Jorku, otworzyć tam centrum dystrybucji i zacząć eksportować ryby do każdego zakątka globu”.

“A jak długo to wszystko potrwa?”, zapytał rybak.

“Jakieś dwadzieścia pięć, może trzydzieści lat”, wyjaśnił biznesmen.

“No i co wtedy zrobię?”, drążył rybak.

Biznesmenowi zaświeciły się oczy. “Teraz dopiero wszystko się zacznie”, powiedział. “W odpowiednim momencie sprzeda pan swoją firmę i zarobi miliony dolarów.”

“Ale po co?”, chciał wiedzieć rybak.

“Po to, żeby pan mógł przenieść się do małej wioski… spać do późna… łowić ryby dla przyjemności… po południu ucinać sobie drzemkę… pod wieczór jeść z rodziną obiad… a potem chodzić do wioski, żeby grać na gitarze ze swoimi przyjaciółmi…”

To, jak chce się żyć, ewoluuje

Był czas, gdy bycie biznesmenem było dla mnie atrakcyjne samo w sobie. Nie myślałam wtedy o byciu rybakiem na emeryturze. Cieszyłam się i chłonęłam całą sobą możliwości rozwoju w korporacji i pięłam się po szczeblach kariery czerpiąc dużą satysfakcję z opanowywania coraz to nowszych umiejętności. Uważam ten czas za bezcenny. Nauczyłam się bardzo dużo o sobie, innych ludziach, zarządzaniu, procesach, funkcjonowaniu organizacji. Mogłabym jeszcze długo wymieniać…

Jednak od pewnego czasu coraz bardziej kiełkowało mi w głowie podejście rybaka. Rodzina, zwolnione tempo, więcej czasu dla siebie, kontemplowanie chwili, swoboda i życie po swojemu.

Uzmysłowiłam sobie, że nie liczy się dla mnie ilość rzeczy, które robię i mam, ale by to były dokładnie te rzeczy, których pragnę. Nawet wolę, by było ich mniej – tylko te naprawdę ważne dla mnie.

Dlatego postanowiłam zabrać wszystko to, co cenne, co zyskałam do tej pory, i zamienić bezpieczeństwo korporacji i stabilne, spore dochody na wolność freelancera. Zobaczymy, czy uda mi się zarabiać na życie robiąc jedynie to, co chcę. Mam nadzieję, że tak. Kto wie, może znajdę współpracowników, z którymi połączy nas wspólna pasja. 😊

Ale nawet jeśli coś pójdzie nie tak, całą sobą czuję, że warto spróbować żyć w 100% tak, jak się chce. Wcześniej te 100% to był dla mnie rozwój w korporacji – chciałam zostać szefem HRu. Osiągnęłam to i czuję się spełniona w tym zakresie.

Ale nic nie stoi w miejscu, ja też nie – ewoluowałam i dziś chcę czegoś innego. Zawodowo wciąż pozostanę blisko korporacji, bo znam i lubię ten świat. Z wielką przyjemnością będę wspierać innych w odkrywaniu ich potencjału i realizowaniu siebie w tym środowisku. Ale nie będę w środku organizacji, tylko obok nich.

Wolna… Bo chcę jak ten rybak mieć więcej swobody, robić to, co lubię i cieszyć się życiem. Tak po prostu… Zamieniam mniej na bardziej…

 

A co jest ważne dla Ciebie? Na co obecnie stawiasz w swoim życiu?

 

Chcesz przeczytać więcej tekstów? Zapraszam tutaj. Zawsze też możesz szybko je wyszukać w spisie treści w górnym menu w kategorii ŻYCIE – w poszukiwaniu siebie.